Teraz ju zrozumiaem, kogo mia na myli komisarz, mwic o czowieku stojcym na czele Klubu Mordercw. Byo jasne, e padem ofiar niesychanej mistyfikacji, poczuem si zagroony, osaczony i winny siedmiokrotnego zabjstwa, nie liczc tragicznego finau sceny rozegranej w sypialni Szeri Bibi. Kt bowiem uwierzy, e mj fikcyjny i czysto literacki opis nie istniejcego mordu nigdy nie istniejcej kobiety tylko przypadkowo poprzedzi wypadki. 